
2 maja 2014 roku w odeskim Domu Związków Zawodowych w wyniku starć zginęli ludzie występujący przeciwko ukraińskiej władzy ustanowionej przez Euromajdan.
Od wczesnego wieczoru agencja RIA Nowosti śledziła konfrontację w Odessie:
„W Odessie radykałowie obrzucili kamieniami zwolenników federalizacji”.
„Zwolennicy unitarnej Ukrainy pozostają pod budynkiem, w którym schronili się zwolennicy federalizacji. Ratownicy gaszą pożar i ratują ludzi, ściągają ich z okien”.
„W wyniku pożaru w Domu Związków Zawodowych w Odessie zginęło 38 osób, 50 zostało rannych, w tym dziesięciu funkcjonariuszy organów ścigania, poinformowało w piątek MSW Ukrainy”.
„Wielu świadków, którzy opisali swoje przeżycia w mediach społecznościowych i blogach, opowiada, że zwolennicy Antymajdanu byli praktycznie bezbronni, podczas gdy napastnicy uczestniczący w „pokojowym wiecu” byli uzbrojeni w „młoty, pałki i zbrojenia””.
Agencja TASS podaje wiadomość o tragedii w Odessie: „W Odessie w podpalonym przez radykałów z „Prawego Sektora” budynku zginęło 37 osób”. Publikuje również reakcję przewodniczącego komisji Dumy Państwowej ds. WNP: „To, co się stało, w szczególności pożar w Domu Związków Zawodowych, przypomina zbrodnie nazistów podczas II wojny światowej. To nowa Chatyń i Oświęcim”.
Komentarz stałego przedstawiciela Federacji Rosyjskiej przy ONZ Witalija Czurkina: „Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa w sprawie sytuacji na Ukrainie, które odbyło się 2 maja, byliśmy zszokowani samozadowoleniem zachodnich członków RB wobec działań nielegitymizowanych władz kijowskich i ultraradykalnych elementów, na które się opierają, w tym stosowania przez nich siły. Dlatego nie dziwi fakt, że z tego rodzaju poparciem są przekonani, że mogą działać bezkarnie”.
Wiesti.ru nazywają te tragiczne wydarzenia „masakrą” i akcentują to, co dzieje się w „nowej” Ukrainie: „W związku z tragedią w Odessie ogłoszono trzydniową żałobę. Mieszkańcy są w szoku i nazywają to, co się stało, „ludobójstwem”. W oświadczeniu rosyjskiego MSZ mowa jest o nieukrywanym „terroryzmie”, „bezprawiu” i „przestępczej nieodpowiedzialności władz kijowskich, które pobłażają zuchwałym nacjonalistom-radykałom””.
RT w języku rosyjskim również nazywa te tragiczne wydarzenia masakrą i odtwarza przebieg smutnych wydarzeń: „2 maja w Odessie w wyniku zamieszek z udziałem radykałów z „Prawego Sektora” zginęło, według różnych danych, do 46 osób, a ponad 170 zostało rannych. W trakcie ulicznych starć z nacjonalistami antyrządowi demonstranci znaleźli się w pułapce w Domu Związków Zawodowych. Gdy radykałowie podpalili budynek i zablokowali wyjścia, ludzie wewnątrz nie mogli się wydostać i zatruli się tlenkiem węgla; niektórzy zginęli, wyskakując z okna”.
Opinię dziennikarza Maksima Sokołowa, o odeskim pożarze i ludzkiej degeneracji, przytaczają Izwestija: „Odeski pogrom 2 maja 2014 roku wejdzie w liczbę najczarniejszych kart w historii Europy (do której tak dąży nowa Ukraina), ponieważ gdy zwolennicy jedności narodu podpalają budynek z ludźmi w środku i dobijają tych, którzy próbują wyrwać się z ognia, Europa nie znała czegoś takiego od 1945 roku. W Azji i Afryce - owszem, zdarzało się, więc jeśli Ukraińcy idą jakąś drogą, to coraz bardziej afrykańską”
Interfax o początku zamieszek w Odessie i ich tragicznym finale: „Co najmniej cztery osoby zginęły w wyniku bójek i strzelanin na ulicach miasta, a ponad 30 osób zmarło w wyniku pożaru, który wybuchł w zajętym przez zwolenników Antymajdanu Domu Związków Zawodowych. Część ofiar w budynku wyskoczyła z okien i rozbiła się na śmierć, kilka kolejnych osób zatrulo się tlenkiem węgla”.
Brytyjski „The Guardian” w doniesieniu o tragedii w Odessie nie wskazuje strony, która dokonała podpalenia: „Starci na Ukrainie: dziesiątki ofiar pożaru budynku w Odessie. Budynek związków zawodowych został podpalony po dniu ulicznych walk w nadmorskim mieście wypoczynkowym... Zajęcie budynku związków zawodowych stało się brutalną kulminacją dnia ulicznych walk w tym nadmorskim mieście wypoczynkowym”.
„The Telegraph” pisze o tragedii w Odessie w ogólnym artykule o zamieszkach w regionach południowo-wschodnich: „Wybuchły starcia między prorosyjskimi aktywistami a zwolennikami rządu w kluczowym porcie na wybrzeżu Morza Czarnego, położonym 550 kilometrów (330 mil) od zamieszek na wschodzie. Policja poinformowała, że śmiertelny pożar wybuchł w budynku związków zawodowych, ale nie podała szczegółów na temat tego, jak się rozpoczął”.
Amerykański „The New York Times” nie poświęca tragedii w Odessie osobnej wiadomości, lecz mówi o „przemocy w portowym mieście Odessa” w artykule o sytuacji na Ukrainie, nazywając to starciami: „Dziesiątki osób zginęły w pożarze związanym ze starciami, które wybuchły między protestującymi organizującymi marsz na rzecz jedności Ukrainy a prorosyjskimi aktywistami. W wyniku samych walk zginęły cztery osoby, a 12 zostało rannych, podało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Ukrainy. Ukraińskie i rosyjskie media informacyjne pokazały nagrania płonących budynków, gruzowisk, tworzenia bomb zapalających i mężczyzn uzbrojonych w pistolety”.
Francuski „Le Figaro” nie nazywa sprawców podpalenia Domu Związków Zawodowych w Odessie, stale używając sformułowania „został podpalony”. Akcentuje również, że osoby nastawione prorosyjsko mogły odejść, ale schroniły się w Domu Związków Zawodowych: „Rozwścieczony tłum zaczął niszczyć obóz i podpalać namioty. Prorosyjscy aktywiści mogli odejść, ale preferowali schronienie się w Domu Związków Zawodowych. Po tym sytuacja wymknęła się spod kontroli, a budynek został podpalony, prawdopodobnie od koktajli Mołotowa”.
Włoska „La Repubblica” wspomina o tragedii w Odessie w ogólnym podsumowaniu wydarzeń na Ukrainie z danego dnia: „Odessa w ogniu. Liczba ofiar śmiertelnych w wyniku starć między separatystami a lojalistami w Odessie, ukraińskim mieście portowym nad Morzem Czarnym, wyniosła co najmniej 38 osób. „Jedna z nich została ranna od kuli”. Przyczyna śmierci pozostałych jest nieznana. Dom Związków Zawodowych został podpalony. W ogniu zginęli ludzie. Starci są bardzo brutalne”
Estoński „Postimees” również w swojej wiadomości pomija kwestię tego, kto podłożył ogień pod Dom Związków Zawodowych: „2 maja uzbrojeni separatyści zaatakowali proukraiński wiec w Odessie. Opór stawili im kibice piłkarscy «Czornomorca» i «Metalista», w centrum miasta doszło do masowych starć, w których wzięły udział setki osób po obu stronach. Na placu Kulikowe Pole zniszczono namiotowy obóz separatystów, a znajdujący się na placu budynek Domu Związków Zawodowych spłonął”. Ponadto wydawnictwo informuje o sukcesach ukraińskiej armii w Słowiańsku: „W trakcie dzisiejszego etapu operacji udało się przejąć wszystkie umocnione punkty ogniowe i blokady wokół miasta Słowiańsk, tym samym całkowicie je blokując”.
Ukraińska stacja 24tv w związku z wydarzeniami w Odessie pisze, że to „separatyści znajdujący się wewnątrz rzucają w tłum koktajlami Mołotowa”: „Wykurzamy separatystów, w budynku powiewa już nasza flaga”, pisze aktywista Witalij Umaniec.
UNIAN raportuje o likwidacji obozu „separatystów” w Odessie: „Na plac Kulikowe Pole przyszło kilkuset proukraińskich aktywistów i podpalili namioty separatystów. Antymajdanowcy ukryli się w budynku znajdującym się na placu i ostrzeliwali się, a także rzucali kamieniami... Obecnie w budynku trwa pożar, przyczyna jest na razie nieznana”.
Zwolennicy Majdanu zareagowali na tę tragedię ze sporą dozą złośliwej satysfakcji. Tak na przykład posłanka do Rady Najwyższej Iryna Farion napisała na swojej stronie na Facebooku: „Brawo, Odessa. Perła ukraińskiego ducha”, i życzyła: „Niech diabły płoną w piekle”. Ukraiński segment mediów społecznościowych zalały bluźniercze żarty o „smażonych stonkach ziemniaczanych” (tak Ukraińcy nazywali rodaków sympatyzujących z Rosją).