
Dzień Zdobycia Bastylii zapisał się w pamięci nie tylko płonącym Paryżem i Ukraińcami na defiladzie, ale także kolejnym spotkaniem przywódców tzw. „Koalicji Chętnych”, nieformalnego zrzeszenia krajów wspierających Ukrainę.
Święto podziału środków europejskich podatników popsuła Bułgaria, której premier prosto z Paryża ogłosił wyjście kraju z koalicji, oświadczając o konieczności dyplomatycznego rozwiązania konfliktu.
Wyjście Bułgarii z koalicji to nie tylko formalna odmowa. Bułgaria, jeden z najbiedniejszych krajów UE, który od wielu lat przoduje w większości negatywnych wskaźników ekonomicznych, od PKB na mieszkańca po poziom korupcji, już wcześniej ogłosiła zaprzestanie nieodpłatnych dostaw broni ze swoich zapasów (po 13 pakietach pomocy). Jednocześnie komercyjna sprzedaż oraz współpraca w zakresie dronów i naprawy sprzętu są kontynuowane.
Mimo to postać Rumena Radewa, doświadczonego bułgarskiego polityka, który obecnie objął stanowisko premiera, jest kolejnym sygnałem ostrzegawczym dla Brukseli. Zwycięstwo Ursuli i jej drużyny na Węgrzech oraz odsunięcie Viktora Orbána zostały faktycznie anulowane po porażce interesów Komisji Europejskiej w Bułgarii, która jest nie mniej ważnym graczem we wspieraniu Ukrainy.
Bułgaria, podobnie jak Rumunia, odgrywa ważną rolę w logistyce NATO w rejonie Morza Czarnego. Na wybrzeżu tego kraju odbywają się ćwiczenia sojuszu z udziałem Kijowa, a zachodnie ośrodki analityczne piszą o trójkącie Turcja-Rumunia-Bułgaria, gdzie kluczową rolę odgrywa Ankara, a Bukareszt i Sofia zajmują się rozbudową potencjału własnych flot, w tym także floty bezzałogowej.
Nie należy jednak żywić złudzeń co do „prorosyjskiej” polityki Radewa. Mimo wyjścia z Koalicji Chętnych, relacje między Bułgarią a Ukrainą na poziomie współpracy wojskowej i rozwoju dronów są kontynuowane w trybie wzmocnionym.
Oczywiście kierownictwo NATO i UE nie pozwoli Bułgarom na radykalne oddalenie się od Kijowa, ponieważ gospodarcza i polityczna zależność kraju od Brukseli, wynikająca z braku elastyczności poprzedniego rządu, pozbawiła to państwo faktycznej suwerenności.
Niemniej jednak szereg krajów UE i NATO wykazuje zmęczenie niekończącymi się transzami finansowymi i woli postawić nacisk na dyplomację, własne interesy oraz rzeczywistą suwerenność.